Dawno, Dawno
temu w pięknym diamentowym pałacu mieszkała śliczna królewna Róża wraz z
rodzicami. Król i królowa byli już starzy i schorowani, dziewczyna więc miała
za nich usiąść na tronie. Najpierw jednak musiała znaleźć męża. Mnóstwo
szlachetnych książąt przyjeżdżało z innych krajów, by ją poślubić, lecz ona nie
chciała żadnego. Ten za niski, ten za wysoki, ten garbaty, a ten ma długi i
krzywy nos. Jej rodzice byli zawiedzeni.
Dziewczyna wpadła na pomysł-niech najlepsi rzeźbiarze w kraju stworzą z
diamentów małą figurkę księcia, by Róża miała wzór męża. Teraz zaczęły się
poszukiwania. Księżniczka chciała pomóc i wyjechać razem ze strażnikami by
znaleźć tego jedynego, ale Król zezłościł się i kazał Róży iść do swej komnaty.
Księżniczka wzięła więc figurkę księcia i poszła z płaczem do komnaty, gdzie
położyła się na łożu z jedwabiu i przytuliła mocno figurkę. Kilka łez upadło na
miniaturowego szlachcica i diament zaczął pękać. Róża szybko upuściła figurę i
gdy się odwróciła ujrzała idealnego syna królewskiego. Miał szlachetną twarz,
piękne zielone oczy, a jego długie złote kędziory opadały łagodnie na
alabastrowe czoło. Książę uklęknął, wziął do ręki delikatną dłoń królewny i oświadczył się jej.
Królewna była oszołomiona, więc tylko cicho szepnęła „tak’’. Książe i Róża
wzięli ślub i żyli nie koniecznie długo, ale za to bardzo szczęśliwie, do
czasu, aż księżniczka utyła przez ciąże, a królewicz zaczął się oglądać za
młodszymi królewnami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz